Porady

Turystyka a koronawirus

Sporo czasu minęło od ostatniego wpisu na naszym blogu. Z jednej strony zima jest dla nas zazwyczaj okresem, w którym nasza aktywność podróżnicza przechodzi w stan hibernacji (z pojedynczymi przypadkami krótkiego wybudzenia). Z drugiej jednak strony, ciężko winić zimę za to co się dzieje obecnie na świecie. Zwłaszcza, że pierwszy i chyba ostatni śnieg (przynajmniej u nas) spadł w momencie, kiedy w kalendarzu zagościła już wiosna. Pojawił się koronawirus i wszystko się zmieniło.

Jak jest?

Wiosna się rozpoczęła i wraz z budzącą się do życia przyrodą, mieliśmy również nadzieję na rozbudzenie naszej aktywności związanej z poznawaniem świata i pokazywaniem tego świata dzieciom. Tymczasem, od ponad miesiąca siedzimy zamknięci w domu lub ograniczeni najbliższą okolicą. Boli tym bardziej, że pogoda jest jak najbardziej sprzyjająca podróżowaniu.

Co do wpisów na blogu, mam nawet przygotowane trochę materiału i mógłbym coś wrzucić. Nie chcę tego jednak robić. Nie chcę się denerwować, pisząc o czymś, czego nie mogę w danej chwili doświadczyć. Jak na razie nie mamy też konkretnego planu na wakacje. Koronawirus szaleje, a my nie wiemy co przyniesie przyszłość i jak będzie wyglądała sytuacja związana z pandemią zarówno w Polsce, jak i za naszymi granicami.

Parki, lasy, zieleńce, plaże, itd są znów otwarte. Jest to oczywiście coś pozytywnego, bo umówmy się, ten zakaz był jednak trochę absurdalny. Daleko jednak tutaj do powrotu do aktywności turystycznej. Bo o ile wyjście na spacer do parku w mieście, czy lasu pod miastem, myślę, że podbuduje zdrowie psychiczne (fizyczne zapewne też), o tyle dopóki zamknięte są miejsca noclegowe i restauracje nie bardzo można myśleć o dalszych wyjazdach. Z drugiej strony pojawia się pytanie, czy będąc odpowiedzialnym człowiekiem, warto w ogóle o takich wyjazdach myśleć w tym momencie. Nie oszukujmy się, aktywność turystyczna, była jedną z przyczyn tak szybkiego rozprzestrzenienia się wirusa po świecie. Czekamy z utęsknieniem na powrót do „normalności”, choć nie jesteśmy pewni, czy stara normalność jeszcze kiedykolwiek wróci.

Jak może być?

Pamiętajmy również, że każdy kraj rządzi się teraz własnymi prawami i otworzenie rynku turystycznego w poszczególnych krajach nie musi, a w zasadzie na pewno nie będzie się ze sobą pokrywało czasowo. Po otworzeniu miejsc noclegowych w Polsce, będziemy mogli niewątpliwie skupić się na zwiedzaniu naszego pięknego kraju. Co do wyjazdów zagranicznych, będzie to zależało od tego czy w kraju, który chcemy odwiedzić takie obostrzenia zostały już zniesione. Przed wszystkim będzie to jednak uzależnione od decyzji naszych władz, w kwestii otworzenia granic i zniesienia obowiązku kwarantanny po powrocie. Bez tego nie ma co myśleć o powrocie do turystyki zagranicznej.

Jeśli wszystkie (lub przynajmniej te najchętniej wybierane przez turystów) kraje otworzą się na zwiedzających, można będzie powiedzieć, że sytuacja zaczynać wracać do normalności. Czy i kiedy tak się stanie, jak już ustaliliśmy przed chwilą, nie wiadomo. W każdym kraju koronawirus rządzi się na swój sposób. Skupmy się trochę na rozważaniach na temat turystyki krajowej, skoro być może ta forma będzie jedyną dla nas opcją w najbliższym czasie.

Trochę wyliczeń

Spotkałem się już z następującym punktem widzenia: jeśli wszyscy skupią się teraz jedynie na zwiedzaniu naszego kraju, to wszędzie będą ogromne tłumy, komfort zwiedzania/wypoczywania znacząco spadnie i ryzyko zakażenia się zdecydowanie wzrośnie. Czy ten punkt widzenia jest prawidłowy? To zależy. Spójrzmy na liczby. Jest nas, mieszkańców Polski, 38 milionów. Jeśli chodzi o poprzednie lata prognozy mówiły o około 26 milionach, które planowały wyjazd wakacyjny. Nie wchodząc w większe detale, rozkład między planowaniem spędzenia wakacji w Polsce czy za granicą to mniej więcej 50:50.

Ciężko odnieść te statystyki do obecnego roku, bo dojdą nam 2 czynniki, które będą miały ogromny wpływ na nasze turystyczne plany. Pierwszy to sytuacja ekonomiczna, która nie ukrywajmy, statystycznie się pogorszy, przez co część osób może finansowo nie podołać wyjazdom urlopowym. Druga to strach przez zarażeniem, którego poziom będzie zapewne zależny od bieżącej sytuacji w kraju. Liczymy jednak na to, że do lata, koronawirus nam trochę odpuści. Sezon urlopowy jest jednak tuż tuż, więc nie sądzę, że spadnie on do zera. Oczywiście ciężko tutaj prognozować dokładne liczby. Wydaje się jednak oczywiste, że w tym roku wyjazdy urlopowe będą dotyczyć mniej niż 26 milionów Polaków.

I co z tych liczb wynika?

Zakładając jednak, że tego spadku nie będzie 13 milionów zamiast spędzać wakacje za granicą, zechce spędzić je w Polsce. Jest to rzeczywiście ogromny przyrost, ale… Zawsze jest jakieś „ale”:). Pamiętajmy, że Polskę odwiedza co roku około 20 milionów turystów z innych krajów. W przypadku zamkniętych granic jest rzeczą oczywistą, że Ci turyści się u nas nie pojawią. Widzicie już do czego zmierzam? Na miejsce brakujących 20 milionów wchodzi 13 milionów, czyli powinno być luźniej. Powinno, bo liczby mówią jedno, a rzeczywistość może pokazać co innego. Statystycznie, rzeczywiście powinno być luźniej.

Pamiętajmy jednak że większość z „naszych” 26 milionów planuje wakacje w okresie czerwiec-wrzesień. Jeśli chodzi o obcokrajowców, to ze szczytem ich przyjazdów również mierzymy się w miesiącach letnich, choć tutaj rozkład jest trochę bardziej wypłaszczony w skali całego roku. Statystycznie, nadal jesteśmy do przodu. To w czym problem? W tym, że zainteresowania turystów zagranicznych i krajowych nie pokrywają się ze sobą w 100%. Prawdą jest to, że są miejsca, w których rzeczywiście może zrobić się tłoczno. Z drugiej jednak strony, są miejsca, w których zrobi się luźniej. Ciężko przewidzieć zachowanie się tak dużej liczby osób, jednak moim zdaniem spędzenie wakacji w Polsce w ciszy i spokoju jest jak najbardziej możliwe.

Planowanie nigdy nie zaszkodzi

Czy warto planować coś na ten rok? Jak wspomniałem wcześniej, my konkretnego planu na wakacje nie mamy. Warto jednak jakieś plany mieć. Warto mieć ich kilka, tak żeby nie być zaskoczonym przez sytuację, jaka zastanie nas w terminie naszych wakacji. Poza tym, koronawirus zostanie kiedyś opanowany, a plany zostaną i zawsze będzie można je zrealizować:).

Mamy nadzieję, że sytuacja szybko wróci do normy i wszystkie powyższe rozważania będzie można wrzucić do kosza:P (i może niepotrzebnie się tyle produkowałem:D). Tego Wam wszystkim i sobie życzymy.

Tymczasem, zachęcamy do aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, do skorzystania z dobrodziejstw parków i lasów. Róbmy to jednak z umiarem, z dystansem. To dobry czas, żeby zobaczyć, że pięknych miejsc nie brakuje w naszym najbliższym otoczeniu. Jeszcze zdążymy spotkać się „na szlaku”. Trzymajcie się ciepło i przede wszystkim zdrowo.

P.S. Turystyka a koronawirus. Widzę ten temat, może nie słowo w słowo, ale chodzi o sens, jako idealny materiał do napisania pracy magisterskiej. Za kilka lat, kiedy będziemy znać już konkretne liczby i wpływ wirusa na turystykę, będzie to moim zdaniem bardzo ciekawe zagadnienie. Przyszli magistrowie kierunków geograficznych, turystycznych, a może i historycznych ( w końcu na naszych oczach dzieje się historia), przyjrzyjcie się tematowi;).

2 komentarze

  • MAGDA86

    Statystycznie fajnie, że nie będzie tłumów, ale hotelarz czy restaurator tych tłumów potrzebują. Moim zdaniem musimy się przygotować na to, że te wakacje będą inne niż jesteśmy przyzwyczajeni i jak już uda nam się wyjechać to cierpliwie cieszmy się tym co mamy , pracując nad tym, żeby było lepiej.
    Czy zagraniczni turyści wybiorą Polskę? No nie wiem, obostrzenia mamy trochę spore, a do np. Chorwacji można śmiało jechać. Wystarczy sprawdzić ofertę biur podróży. Wyjazdy cały czas są do kupienia. U nas się ludzie zastanawiają czy leżąc na plaży nie będziesz mieć policjanta nad głową albo jak z tą odległością dwóch metrów, tu jednakże patrząc na rozkład parawanów na plaży to nie jest dla nas jakaś nowość 😛
    Pamietajmy tylko, że poza Tatrami i Bałtykiem jest masa innych, mniej komercyjnych turystycznych miejsc, które będą potrzebowały wsparcia chociażby agroturystyki w małych mieścinach, tu znów ale, czy ludzie teraz potrzebują zacisznych miejsc, chyba maja dosyć. Temat finansów pozostawię bez komentarza, co domostwo inna sytuacja. Zgadzam się, że ciężko teraz cokolwiek przewidzieć, pozostaje Nam ciągła obserwacja, bo sytuacja jest wciąż dynamiczna i nieprzewidywalna.

    • Kamil

      Wow, ale mam do skomentowania:)
      To prawda, hotelarze i restauratorzy potrzebują klientów i o ile w hotelach te tłumy pewnie wrócą (mowa o obłożeniu pokoi), o tyle w restauracjach (również hotelowych, więc wpłynie to na ofertę nocleg z wyżywieniem) te tłumy prędko nie wrócą. Myślę, że stoliki będą musiały mieć sporo przestrzeni wokół siebie, może oddzielone jakimiś parawanami.
      A propos parawanów, podałaś idealny przykład z naszego wybrzeża:P No cóż, w tej sytuacji wydaje się to nawet sensowne:) okazuje się, że nawet parawany mają swoje plusy:D
      Oczywiście jest mnóstwo mniej komercyjnych miejsc w naszym kraju (nawet nad Bałtykiem) i to raczej się w tym roku nie zmieni. Myślę, że te najbardziej popularne, też będą w tym roku mniej zatłoczone. Nie będzie kolonii, obozów, które pewnie będą musiały być zastąpione przez różnego rodzaju półkolonie w miastach, co wpłynie na frekwencje w miejscach turystycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *