Polska

Trójmiasto – pierwsza wyprawa Kostka

Majowy wyjazd nad morze stał się już tradycją w naszej rodzinie. W 2019 roku po raz piąty z rzędu udało się taki wyjazd zorganizować. Po raz czwarty celem było nasze Morze Bałtyckie. Tym razem celem zostało Trójmiasto. Był to dobry wybór, bo niestety, po raz pierwszy nie trafiliśmy z pogodą. Nawet jeśli nie padało, to temperatura nie powalała. Plażowanie odpadało, ale będąc w Trójmieście zawsze jest co zobaczyć.

Zanim o samej wizycie w Trójmieście, wspomnę tylko, że był to pierwszy tak daleki wyjazd dla naszej powiększonej już rodziny. Do tej pory, Konstanty nie przebywał w samochodzie dłużej niż 1,5 godziny. Podróż z Wrocławia do Gdańska, mimo że piękną drogą, zabiera jednak więcej czasu. Na szczęście, Konstanty zniósł podróż bardzo dobrze. Oczywiście, przerw było więcej niż zazwyczaj, ale jesteśmy bardzo zadowoleni. Nie chodziło nam tylko o ten wyjazd, ale również o to, czy możemy planować dalszy wypad w sezonie letnim. Chyba możemy:D

Gdańsk

Wracając do tematu, zamówiliśmy sobie nocleg w Gdańsku, korzystając z serwisu booking.com. Swoją drogą, jesteśmy zadowoleni z samego lokalu, jak i lokalizacji. To znaczy, z lokalizacji bylibyśmy zadowoleni bardziej, gdyby pogoda była sprzyjająca😉 Blisko do plaży w Brzeźnie, idealnie na rozpoczęcie spaceru brzegiem morza. Ponieważ warunki atmosferyczne nie były wymarzone, musieliśmy zmienić plany.

Oczywiście, wcale nie żałujemy tego, że plany się nam zmieniły. Odbyliśmy bardzo długi spacer, tyle że nie brzegiem morza, a ulicami Gdańska. Do Starego Miasta mieliśmy ponad 6 kilometrów, więc trochę nam zeszło. Nawet Pola dzielnie przebyła cały dystans bez marudzenia. Szczerze mówiąc zapomniałem już, jaki Gdańsk jest piękny, więc warto było sobie tą wiedzę odświeżyć.

Zaczęliśmy nad Motławą, przy Targu Rybnym na przeciwko Filharmonii Bałtyckiej. Następnie wzdłuż Rybackiego Wybrzeża, przeszliśmy do jednego z symboli Gdańska, czyli do Żurawia. Pokręciliśmy się trochę po wąskich uliczkach, zjedliśmy obiad i udaliśmy się na Długi Targ, czyli kolejną wizytówką miasta, z obowiązkowym punktem, a więc Fontanną Neptuna. Na temat Długiego Targu i w ogóle całego gdańskiego Starego Miasta, można by było się rozpisywać bez końca. Zamiast tego, popatrzcie po prostu na zdjęcia😊

Po tym długim spacerze postanowiliśmy wrócić już tramwajem. Chwila odpoczynku i znowu wyjście. Tym razem w stronę dworca. Od jakiegoś czasu Pola wspominała, że bardzo chciałaby się przejechać pociągiem. Postanowiliśmy, że to dobry moment na realizację tego marzenia i wybraliśmy się w podróż pociągiem SKM do Sopotu. Nie był to specjalnie długi przejazd, ale Pola była zadowolona, więc na pierwszy raz chyba wystarczy.

Sopot

W Sopocie, kolacja – pizza już na dworcu, bo każdy zgłodniał, następnie obowiązkowe przejście ulicą Monte Cassino, czyli popularnym Monciakiem, wejście na molo i mnóstwo zdjęć po drodze. Zaczęło się już ściemniać i padać, więc zmuszeni byliśmy zrezygnować z dalszych planów. Najambitniejszym z nich był powrót do Gdańska piechotą. Dzięki pogodzie, Pola miała okazję znów przejechać się pociągiem. Szkoda tylko, że śpiąc.

Gdynia

Kolejny dzień to wyprawa do Gdyni. Dzień nie dość, że deszczowy, to wyjątkowo zimny. 10 stopni na termometrze, nie zachęcało do większych szaleństw. Poszliśmy zatem coś zjeść, a potem dokupić Poli dodatkową warstwę ubrań. Wilgoć i wiatr w połączeniu z niską temperaturą robiły swoje. Kiedy przestało padać, Pola poszalała trochę na placu zabaw przy plaży. Plac jest całkiem duży i jego umiejscowienie tuż przy brzegu, to naprawdę fajna sprawa. W słoneczny dzień, na pewno są tutaj tłumy dzieciaków.

Ograniczyliśmy się do spacerze po nabrzeżu, fotografując się z Błyskawicą i Darem Pomorza, a następnie znów zatrzymaliśmy się w Sopocie. Padać, nie padało, ale wiatr był dość mocny, więc osłonięci, zjedliśmy sobie gofry przy brzegu, pospacerowaliśmy po mieście i wróciliśmy do Gdańska.

Powrót z Gdańska był już trochę dłuższy. Nadal nie było za ciepło, ale przynajmniej wyszło Słońce. Postanowiliśmy więc wykorzystać ten dzień i z Trójmiasta przenieśliśmy się do Trójparku:P. Relację z tego, przeczytacie w osobnym wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *