Dolnośląskie,  Polska,  Strona główna

Śnieżka – Korona Gór Polski 4/28

Korona Gór Polski i projekt #polawkoronie nie zdążyły się jeszcze u nas dobrze rozkręcić, a my już postawiliśmy sobie ambitny cel. Śnieżka, bo o tym szczycie mowa, to góra nie byle jaka. Jej charakterystykę przedstawię nieco później. Warto jednak już teraz wspomnieć, że w liczącej 28 szczytów Koronie Gór Polski, Śnieżka jest trzecia pod względem wysokości.

Dla nas Śnieżka była zdobyczą numer 4. Zdradzam wprawdzie zakończenie, czyli fakt, że zdobyliśmy szczyt, ale w sumie gdybyśmy tego nie zrobili, nie popełniłbym tego wpisu. Zacznijmy więc od naszego standardu, czyli drogi.

Dojazd

Wybraliśmy się rankiem w drogę do Karpacza, który oferuje najwięcej możliwości podejścia na Śnieżkę. Można próbować jeszcze z Kowar lub Przesieki, ale są to już zdecydowanie dłuższe trasy, choć dla wprawionych w górskich wędrówkach, jak najbardziej do przejścia.

Trasa z Wrocławia do Karpacza, to nieco ponad 120 kilometrów, co przekłada się na około 2 godziny jazdy. Ruch na tej trasie, szczególnie w czasie weekendów jest dość spory, a droga miejscami jest dość wąska i kręta. Jadąc z pozostałych części Polski doliczcie odpowiednio czas przejazdu do Wrocławia. Chyba, że jedziecie po ścianie zachodniej, tutaj do czasu jaki potrzebujecie na dojazd do Legnicy, dorzućcie około 95 kilometrów i jakąś godzinę i 15 minut jazdy.

Wejście na Śnieżkę, można również rozpocząć od strony czeskiej. Tutaj najodpowiedniejszym miejscem do wyruszenia na szlak będzie Pec pod Sněžkou. W obecnym wpisie skupię się na naszym wejściu koronnym, ale wspomnę również na szybko nasz pobyt na Śnieżce z 2016 roku.

Po przyjeździe do Karpacza zatrzymaliśmy się na ulicy Olimpijskiej w okolicy górnej stacji kolei linowej Biały Jar. W tej okolicy jest mnóstwo miejsc parkingowych, ale trzeba pamiętać o tym, że w czasie wakacji i weekendów (zwłaszcza tych pogodnych i długich), miejsca szybko znikają. Alternatywą jest zaparkowanie w okolicy Świątyni Wang. Z innych miejsc, trzeba już trochę podejść do rozpoczęcia szlaku.

Myślę, że przyda się nam tutaj jeszcze jedna ważna informacja dotycząca parkingu, a mianowicie jego cena. Ta wynosi 25 PLN (rok 2021) za cały dzień i można ją uregulować w parkomatach. Płatność jest możliwa zarówno kartą, jak i gotówką. Warto dodać, że do czasu dojazdu do Karpacza, w pogodny dzień warto dodać jeszcze pół godziny w kolejce do parkomatu.

Wchodzimy na szlak

Z miejsca, w którym zaparkowaliśmy, są w sumie 4 wejścia na szlak i każde z nich będzie idealne do zdobycia Śnieżki. Zanim jednak wejdziemy, dokonujemy zakupu biletów wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego. Przy większości wejść nie ma kas biletowych, dlatego zakupu dokonujemy online. Możecie tego dokonać poprzez stronę eparki.pl, przez którą możecie kupić bilety również do innych parków narodowych. Wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego to koszt 8 PLN od osoby dorosłej i 4 PLN za dziecko powyżej siódmego roku życia.

Co do wejścia na szlak, my wybieramy być może to najmniej oczywiste, a więc szlak zielony z Rozdroża Łomnickiego w stronę Polany Karkonoskiej. Droga wiedzie po kamieniach przez las, konsekwentnie pod górę. W pewnym momencie możemy odbić w lewo na jedyny na tym odcinku punkt widokowy. Prawda jest jednak taka, że w porównaniu z widokami, które na nas czekają, to za dużo tu nie zobaczymy.

Po niecałej godzinie marszu docieramy do skrzyżowania ze szlakami niebieskim i żółtym, które prowadzą tu m.in. od Świątyni Wang (stąd też jest to alternatywne miejsce, gdzie można rozpocząć trasę). Przez kolejne kilkaset metrów szlaki prowadzą po płaskim terenie w stronę Polany Karkonoskiej. W tym miejscu natrafiamy, po raz kolejny zresztą w tym miejscu, na kontrolę biletów. Skuteczność większa niż we wrocławskich tramwajach.

Bilety mieliśmy już wykupione, jak wspominałem chwilę wcześniej, ale brak biletu nie jest tu jakiś problemem. Zauważyłem, że osoby niewyposażone w bilety, mogą je właśnie w tym miejscu zakupić u kontrolera.

Na Polanie Karkonoskiej jest sporo miejsca, stolików, ławeczek, gdzie można sobie odpocząć i coś przegryźć. Oczywiście dla fanów pikników na trawie również znajdzie się miejsce. Tutaj też istnieje możliwość skorzystania z toalety. Nie jest to nic wyszukanego, zwykły toi-toi, ale zawsze coś. Usytuowane są one po lewej stronie polany.

W stronę Pielgrzymów

Trzy szlaki wpadły razem na Polanę Karkonoską, i te same trzy szlaki muszą ją opuścić. Każdy w innym kierunku, ale każdym z nich damy radę dotrzeć na Śnieżkę. Najszybciej dokonamy tego wybierając szlak niebieski, przez Schronisko Samotnia. Idąc szlakiem zielonym będziemy musieli poświęcić już zdecydowanie więcej czasu. Najdłuższym z nich jest wariant, w którym wybieramy trasę szlakiem żółtym. To jest właśnie ten, który my wybraliśmy dla siebie.

Na początku szlak biegnie w zupełnie inną stronę niż wskazywałaby logika i na dobrą sprawę trochę się od Śnieżki oddalamy. Trasa ułożona jest tutaj malowniczo, po ścieżce ułożonej z desek, nad okolicznymi mokradłami. Po kilku, może około 10 minutach, po prawej stronie mijamy formację skalną o pięknie brzmiącej nazwie “Kotki”. Skałki mają maksymalnie 10 metrów wysokości, niedużo, ale wyraźnie wybijają się ponad stosunkowo płaski obszar wokół.

Mniej więcej na wysokości “kotków”, szlak odbija w lewą stronę i zaczyna prowadzić pod górę. Na początku, teren z lewej strony jest niezalesiony i tutaj rysuje nam się piękna panorama okolicy. Śnieżka również jest widoczna, choć odległość do niej jest jeszcze spora.

Wkrótce potem, szlak wchodzi już całkowicie w las i przez jakiś czas, żadnych specjalnych widoków nie ma. Po kilku minutach docieramy do miejsca, gdzie w prawą stronę odchodzi zielony szlak w stronę Schroniska PTTK Odrodzenie i Przełęczy Karkonoskiej. My idziemy dalej szlakiem żółtym i po chwili naszym oczom ukazuje się kolejna formacja skalna – Pielgrzymy. Czas przejścia z Polany Karkonoskiej to około 30 minut. Pielgrzymy, to trzy grupy skalne, podobnie jak Kotki zbudowane z granitu. Są jednak zdecydowanie wyższe, ponieważ wznoszą się na wysokość nawet 25 metrów. Znajdują się one przy samym szlaku, więc można przy nich odpocząć i nabrać sił przed dalszą drogą.

Na Słonecznik

A dalsza droga jest coraz bardziej ciekawa. Początkowo idziemy po drewnianej ścieżce, poprzerywanej gdzieniegdzie kilkoma schodkami. Jest powiedzmy w miarę płasko. Jednak po kilkunastu minutach, to schodki zaczynają przeważać i zaczynamy już piąć się w górę. Wkrótce wychodzimy z lasu i wędrujemy przez piętro kosodrzewiny. Na tym etapie odwracając się do tyłu możemy zobaczyć piękną panorama Kotliny Jeleniogórskiej.

Idąc dalej dochodzimy do punktu o przyjemnie brzmiącej nazwie “Słonecznik”. Czas przejścia od Pielgrzymów to około 40 minut. Jest to kolejna po Kotkach i Pielgrzymach granitowa formacja skalna. Swoim kształtem w żadnym miejscu nie przypomina ona pięknego Słonecznika, skąd więc ta nazwa? Można powiedzieć, że swego czasu służył on mieszkańcom niżej położonych miejscowości: Podgórzyna i Przesieki, za zegar słoneczny. Patrząc z tamtych miejscowości, dokładnie w południe Słońce górowało, właśnie nad tymi skałami. Stąd znane są one jako Słonecznik.

Są również inne podania, które przywołują nazwę “Diabelski Kamień” czy “Gniazdo Ducha Gór”. Ładne, zwłaszcza to drugie, ale Słonecznik też brzmi wyjątkowo i tak fajnie się kojarzy.

Słonecznik położony jest na wysokości 1421 m n.p.m., a więc jak na karkonoskie warunki jesteśmy już całkiem wysoko. Skręcamy w lewo i zaczynamy wędrówkę szlakiem czerwonym. Śnieżka będzie już teraz przed naszymi oczami, a my będziemy stopniowo się do niej zbliżać.

Kotły Wielkiego i Małego Stawu

Co ciekawe, czeka nas teraz prawie 1,5 godziny marszu po niemal płaskim terenie. Będziemy trochę schodzić, trochę podchodzić, ale na tym odcinku różnica wysokości nie przekracza nawet 50 metrów. Droga wyłożona jest tutaj kamieniami, a w dalszej części, mniej więcej od Spalonej Strażnicy, zmienia się w brukowaną drogę, po której dojeżdża zaopatrzenia, np. do schroniska Dom Śląski.

Zanim jednak tam dojdziemy, około 5 minut drogi od Słonecznika, odchodzi w lewo szlak zielony. Jest to ten sam szlak, który odchodził z Polany Karkonoskiej, a którym podejście zajęłoby nam jakieś 10 minut mniej. Nie widzielibyśmy jednak Kotków, Pielgrzymów i Słonecznika.

Teraz przed nami, jeden z najpiękniejszych widokowo odcinków na dzisiejszej trasie. Po lewej stronie mijamy Kocioł Wielkiego Stawu. Jest to największe, mające 8,3 ha, jezioro polodowcowe w Karkonoszach. Wędrując naszą trasą, jesteśmy prawie 200 metrów powyżej jeziora. Ściana jest tu prawie pionowo, stąd chcąc podejść do krawędzi, np. w celu zrobienia zdjęcia, trzeba być bardzo ostrożnym.

Idąc dalej, również po lewej stronie mijamy Kocioł Małego Stawu. Jest to drugie co do wielkości, mające 2,9 ha, jezioro w Karkonoszach. Tu podobnie jak w przypadku Wielkiego Stawu, od lustra wody dzieli nas około 200-metrowe urwisko. Nad Małym Stawem położone jest schronisko Samotnia, które bardzo wdzięcznie prezentuje się na zdjęciach. Podobnie jeśli chodzi o położone nieco wyżej schronisko Strzecha Akademicka.

Równia pod Śnieżką – Dom Śląski

Po tym przepięknym odcinku i dwóch jeziorach, dochodzimy do Równi pod Śnieżką. Tutaj w prawą stronę odbija żółty szlak prowadzący do schroniska Luční Bouda znajdującego się po czeskiej stronie. Dosłownie 5 minut dalej, docieramy do Spalonej Strażnicy, gdzie dołącza się do nas szlak niebieski. Jest to ten sam niebieski szlak, o którym wspominałem przy Polanie Karkonoskiej. Czas przejścia do Spalonej Strażnicy od Słoneczników do około 50 minut, a z Polany Karkonoskiej, nieco ponad 2 godziny. Dla porównania dojście z Polany Karkonoskiej niebieskim szlakiem, prowadzącym przez schroniska Samotnia i Strzecha Akademicka zajmuje około 1,5 godziny.

Jak wspominałem wcześniej, droga od Spalonej Strażnicy jest szeroka i brukowana. Taką właśnie drogą idziemy przez najbliższe 25 minut, aż do schroniska Dom Śląski. W międzyczasie jakieś 5 minut przed schroniskiem, odchodzi w lewo szlak koloru czarnego, prowadzący na Kopę i do Kotła Białego Jaru, ale o tym za chwilę.

W czasie naszej drogi ze Spalonej Strażnicy, Śnieżka jest już doskonale widoczna. Cel jest blisko!

Dom Śląski

Przy schronisku Dom Śląski mamy odejście w prawo, na czeską stronę, szlaku niebieskiego. Jest to odejście w dwóch kierunkach. Pierwszy to wspomniane już schronisko Luční Bouda, a drugi to też wspomniana już wcześniej miejscowość Pec pod Sněžkou. W lewą stronę odchodzi nam szlak czerwony, przez Kocioł Łomniczki. Idąc tym szlakiem, zeszlibyśmy do Karpacza, w niemal tym samym miejscu, w którym rozpoczęliśmy naszą wędrówkę.

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale trochę jest tu zamieszania z tymi kolorami szlaków. Przyszliśmy po szlaku czerwonym i niebieskim, a przez ostatnie pięć minut nawet czarnym, ale akurat nie o niego tu chodzi. Niebieski i czerwony wyprowadzają nas z Domu Śląskiego w stronę Śnieżki. W tym samym czasie szlak niebieski prowadzi jeszcze w dwóch innych kierunkach na czeską stronę, a kolejny czerwony do Karpacza przez Kocioł Łomniczki. Domyślam się, że jest to spowodowane tym, że wpadają nam kolory polskie i czeskie jednocześnie, ale zamieszanie tak czy inaczej.

Atak szczytowy

Ruszamy dalej. Pięć minut od Domu Śląskiego w miejscu zwanym Odejściem Drogi Jubileuszowej, szlak niebieski prowadzi prosto, tak żeby obejść kopułę szczytową Śnieżki. My natomiast odbijamy lekko w prawo i, podążając za znakami czerwonymi i czarnymi, rozpoczynamy atak szczytowy. Ten odcinek jest rekomendowany jako jednokierunkowy, właśnie w kierunku szczytu Śnieżki. Tutaj podejście jest już dość spore. Pniemy się konsekwentnie pod górę. Droga jest tutaj ogrodzona, metalowymi barierkami, co ma zniechęcić niektórych do schodzenia ze szlaku. Z każdym schodkiem, mamy możliwość podziwiania coraz piękniejszych widoków. Szczególnie pięknie wygląda, ta rozległa równia, po której wędrowaliśmy od Słonecznika. Warto zwrócić również uwagę na ściany Kotła Łomniczki, czy urwiska po czeskiej stronie.

Po około 40 minutach drogi docieramy do celu. Śnieżka została zdobyta! To nasz 4 zdobycz w ramach projektu #polawkoronie. Wypadałoby powiedzieć teraz kilka słów o tej górze, bo jest naprawdę niesamowita.

Śnieżka

Po pierwsze, Śnieżka ma, w zależności od źródła, wysokość 1602 lub 1603 m n.p.m., co czyni ją najwyższym szczytem Karkonoszy. Z tego właśnie tytułu Śnieżka należy do Korony Gór Polski, Korony Sudetów i Korony Sudetów Polskich. Jako najwyższy szczyt województwa dolnośląskiego, zalicza się ona do Korony Polski, a jako najwyższy szczyt Republiki Czeskiej, zalicza się Śnieżkę do Korony Europy i Korony Sudetów Czeskich.

Śnieżka to również, najwybitniejszy szczyt Polski i Czech. Sposób liczenia jest tutaj dość skomplikowany, w każdym bądź razie minimalna deniwelacja względna na poziomie 1203 metrów daje Śnieżce prowadzenie w tej kategorii. Jak widzicie, Śnieżka jest prawdziwą królową gór.

Sorry, taki mamy klimat

Klimat Śnieżki jest dość surowy i jest zbliżony do tego jaki występuje na Kole Podbiegunowym. Średnia roczna temperatura ledwo przekracza tu 0oC. Średnia dobowa temperatura powyżej 5oC występuje tutaj od około czerwca do września, a powyżej 10oC raczej w ogóle nie występuje. To wszystkich wspomnianych wcześniej tytułów, możemy dorzucić teraz kilka związanych z klimatem.

Otóż Śnieżka to miejsce, z najwyższą zmierzoną prędkością wiatru w Polsce. W 2004 roku dmuchnęło tu z prędkością 80 m/s, czyli 288 km/h. Robi wrażenie prawda? Tym bardziej, że wspomniana wartość to koniec skali na urządzeniach pomiarowych, więc faktyczna prędkość wiatru mogła być i prawdopodobnie była wyższa i przekroczyła 300 km/h.

Śnieżka jest również królową mgieł i w tej kategorii dzierży trzy tytuły. Po pierwsze jest to miejsce z największą średnią roczną liczbą dni z mgłą w Polsce. Średnia wieloletnia to 300 dni. Tym bardziej doceniamy, że dzień, w którym wybraliśmy się na wycieczkę, był niemal bezchmurny, a widoczność była doskonała. Pamiętajmy o tym, że średnia to tylko średnia, co pokazuje rok 1974, który zapisał się największą liczbą dni w roku z mgłą, mowa oczywiście o Śnieżce. Takich dni w tym roku było 338. Ten sam rok zapisał się najdłużej utrzymującą się mgłą. Rekordzistką jest oczywiście Śnieżka, gdzie mgła utrzymywała się przez 144 godziny.

Co znajdziemy na Śnieżce?

Skąd wiemy o tych wszystkich pogodowych rekordach? Prosto z obserwatorium meteorologicznego znajdującego się na samym szczycie. Bardzo płynnie przechodzimy więc do budynków, które możemy zobaczyć w najwyższym punkcie Karkonoszy.

Obserwatorium jest jednym z nich. To największy i nie ma co ukrywać, najbardziej charakterystyczny budynek na Śnieżce. Przypomina on położone na sobie spodki, czy też latające talerze. Budynek powstawał w latach 1967-76, ale jest to pierwsze obserwatorium. Ogólnie pomiary meteorologiczne na Śnieżce prowadzone są nieprzerwanie od 1880 roku.

Na szczycie znajduje się również kaplica pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Otwarta została ona 10 sierpnia 1681 roku, więc trochę już tam stoi. Warto wspomnieć, że Święty Wawrzyniec jest patronem przewodników górskich.

Po czeskiej stronie szczytu stoi budynek poczty, zbudowany w 2007 roku. Wcześniej w tym miejscu stało schronisko górskie. Tuż obok, znajduje się górna stacji kolejki gondolowej prowadzącej z miejscowości Pec pod Sněžkou.

W tym miejscu wspominam rok 2016, kiedy to mieliśmy okazję skorzystać z tej właśnie kolejki i dostać się na szczyt z dwuletnią Polą. Jest to jedna z głównych atrakcji po czeskiej stronie, dlatego też trzeba liczyć się z dużą ilością chętnych, zwłaszcza w czasie weekendów i wakacji.

Cena wjazdu i zjazdu w sezonie wysokim to: 560 CZK za osobę dorosłą, 510 CZK za dzieci w wieku 12-18 lat i osoby starsze, oraz 270 CZK za dzieci w wieku 5-12 lat. Szczegółowy cennik dostępny jest na stronie snezkalanovka.cz.

Zejście Śnieżka – Kopa

Obowiązkowe kilka zdjęć na szczycie i zaczynamy schodzić. Droga, którą wchodziliśmy jest sugerowana jako jednokierunkowa, więc my kierujemy się w drugą stronę, podążając za czerwonymi znakami. Szlak prowadzi nas teraz po czeskiej stronie przez około 10 minut. Po tym czasie dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Szlak czerwony skręca tutaj w prawo i prowadzi, razem ze szlakiem niebieskim, w stronę Przełęczy Okraj. My nie skręcamy w prawo, tylko idziemy prosto, a potem lekko w lewo za znakami niebieskimi i po kolejnych 20 minutach wracamy do schroniska Dom Śląski.

Jak wygląda sytuacja ze szlakami przy Domu Śląskim. My decydujemy się na zejście szlakiem czarnym. Oznacza to, że przez następne 5 minut idziemy jeszcze trasą, którą dotarliśmy do Domu Śląskiego ze Słonecznika (znaki: czarne, czerwone i niebieskie), a następnie odbijamy w lewą stronę. Tutaj oznaczenie jest już wyłącznie kolorem czarnym. Przez następne 15 minut, idziemy lekko w dół, ale myślę, że jakbym powiedział, że idziemy niemal po płaskim nie byłoby to nadużycie.

Warto przystanąć tutaj co jakiś czas i spojrzeć w prawo. Śnieżka prezentuje się tutaj naprawdę pięknie. Poza tym, to ostatnie już tego dnia spojrzenia na królową Karkonoszy.

Po wspomnianych 15 minutach docieramy na Kopę. Dla bardzo zmęczonych trasą istnieje tutaj możliwość zakończenia wycieczki pieszej i zjechania do Karpacza wyciągiem. Należałoby w tym miejscu powiedzieć w takim razie, kilka słów o tym wyciągu.

Kolej linowa na Kopę

Dolna stacja kolejki znajduje się przy ulicy Turystycznej w Karpaczu. Jest to boczna ulicy Olimpijskiej, przy którym jest wiele parkingów, więc dojście od/do auta to kwestia dosłownie 5 minut. Górna stacja jak już wiemy znajduje się na Kopie. Kolej linowa “Zbyszek”, bo takie dostała imię, ma 2278 metrów długości, a przejazd w górę/dół trwa 8 minut. Na dobrą sprawę jest to więc najszybszy sposób dotarcia na Śnieżkę 8 minut na kanapie i około godzina spacer. Oczywiście, o ile nie ma kolejki do kolejki.

Wspomnę jeszcze w tym miejscu, o kosztach takiej przyjemności. Wjazd na Kopę kosztuje 60 PLN od osoby dorosłej i 40 PLN od dziecka. Wjazd i zjazd to odpowiednio 65 i 45 PLN, natomiast sam zjazd to koszt 35 PLN bez rozróżnienia na bilet normalny i ulgowy. Podane ceny obowiązują w lipcu i sierpniu, wszystkie weekendy i święta. W pozostałe dni cena bilety jest odpowiednio o 10 PLN niższa.

Kopa – Karpacz

My, chociaż zmęczeni, decydujemy się na zejście o własnych siłach. Po około 15-20 minutach wyraźnego już zejścia w dół, dochodzimy do Kotła Białego Jaru. Stoi tutaj tablica poświęcona pamięci ofiar lawiny, która zeszła właśnie w Białym Jarze 20 marca 1968 roku. Zginęło wtedy 19 osób, co czyni to zdarzenie najtragiczniejszą lawiną w Polsce. Obecnie, właśnie ze względu na zagrożenie lawinowe, szlaki prowadzące przez Biały Jar, są zimą zamykane.

W tym miejscu szlak czarny skręca w prawo, natomiast prosto rozpoczyna się szlak żółty, który prowadzi do schroniska Strzecha Akademicka i dalej w dół do Karpacza. Oba szlaki wychodzą w Karpaczu na ulicy Olimpijskiej kilkadziesiąt metrów od siebie. Pierwotnym planem, było skorzystanie ze szlaku żółtego, ale jako że robiło się już trochę późno, zdecydowaliśmy się na zejście czarnym szlakiem. Teoretycznie pozwoliło nam to zaoszczędzić około 30 minut.

Początkowo nachylenie jest dość duże, a dodatkowo, podłoże to luźne kamyki. W związku z tym, łatwo tutaj wpaść w poślizg, więc warto uważać. Na zejście spoko, ale nie chciałbym wchodzić tą drogą. Druga połowa trasy, to już ubita, szeroka ścieżka, a i nachylenie jest już znacznie niższe. Tak czy inaczej, pokonujemy ten odcinek nawet szybciej niż wskazywałyby znaki. Jesteśmy na dole po około 40 minutach.

Zmęczeni, ale szczęśliwi idziemy do auta i wracamy do domu. Śnieżka to najwyższy jak dotąd szczyt zdobyty przez Polę. Cieszymy się niezmiernie z tego, że dane nam było przejść tę trasę przy tak wspaniałej pogodzie. Śnieżka, mimo swojej wysokości i długości trasy, jest dość wdzięcznym celem wędrówek rodzinnych. Pewnie jeszcze tu kiedyś wrócimy, choć to inne szczyty staną się teraz bardziej priorytetowe.

Słowo dla rodziców z wózkami

Czy na Śnieżkę da się wejść z wózkiem dziecięcym? Muszę powiedzieć, że tak, jest to możliwe. Nie jest to jednak trasa, którą my wędrowaliśmy. Na takie rozwiązanie proponuje szlak niebieski (a konkretnie drogę, która w większości pokrywa się ze szlakiem niebieskim), rozpoczynający się od Świątyni Wang. Prowadzi on dalej przez Polanę Karkonoską, schronisko Samotnia, schronisko Strzecha Akademicka, Spaloną Strażnicę, aż do Drogi Jubileuszowej i podejście na Śnieżkę, tak jak my schodziliśmy.

Nam udało się kiedyś dojechać wózkiem do Samotni, ale startowaliśmy z Karpacza dopiero koło 14.00. Nie zawsze jest idealnie, ale ogólnie da się to zrobić. Standardowo jednak, polecam wózek na kołach pompowanych. Te składane, typu parasolka nie za bardzo się tu sprawdzą.

Druga opcja, to zabranie ze sobą wózka na wyciąg wjeżdżający na Kopę i spacer z Kopy do Domu Śląskiego i wejście na Śnieżkę tak, jak my schodziliśmy.

Trzecia opcja to oczywiście wjazd kolejką od strony czeskiej, Tutaj wjeżdża się na sam szczyt, więc na dobrą sprawę, to i wózek niespecjalnie potrzebny, chyba że chcecie się trochę przejść po okolicy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.