Dolnośląskie,  Polska,  Strona główna

Kowadło – Korona Gór Polski 5/28

Zapraszam Was na kolejny wpis dotyczący naszego projektu #polawkoronie. Skupimy się w nim na najwyższym szczycie Gór Złotych. Kowadło, bo o nim mowa, to szczyt o wysokości 988 m n.p.m.

W celu rozpoczęcia wędrówki udajemy się do miejscowości Bielice położonej w okolicy Stronia Śląskiego. Z Wrocławia, to około 130 kilometrów i nieco ponad 2 godziny jazdy autem. Najlepsze miejsce do zaparkowania znajdziemy w okolicy przystanku autobusowego. Nie ma tam wprawdzie wytyczonych miejsc parkingowych, ale bez problemów można zostawić auto na poboczu. Nie co dalej za strumykiem jest oznakowany parking, ale przed przejazdem przez strumień stoi znak zakazu wjazdu. Wiele wskazuje na to, że nie został on postawiony przez zarządcę drogi. W każdym bądź razie, żeby nie narażać się na żadne kłopoty, sugerujemy jednak zaparkować w okolicy przystanku.

Szlak na Kowadło

Z tego miejsca ruszamy w stronę wspomnianego już parkingu i idziemy dalej wzdłuż strumienia. Po dosłownie 3 minutach, dochodzimy do rozwidlenia dróg. Idąc prosto, ruszymy w kierunku Rudawca, drugiego szczytu należącego do Korony Gór Polski. Naszym celem jest jednak Kowadło, dlatego też skręcamy w lewo za znakami zielonymi.

Początkowo droga jest bardzo szeroka i kiedy wchodzimy coraz wyżej, mamy możliwość podziwiania pięknej panoramy Bielic i otaczających je pasm. Po kilku minutach  droga wchodzi do lasu. Po około 25 minutach od rozwidlenia, dochodzimy do miejsca, w którym wąska ścieżka odbija w prawo. Tu odbijają też znaki zielone. O ile do tego miejsca, spokojnie można byłoby się przespacerować z wózkiem dziecięcym, o tyle dalsza droga tym szlakiem jest w takiej formie niemożliwa.

Teraz szlak zaczyna wyraźnie piąć się w górę. Kolejne 10 minut to konsekwentne podejście do miejsca, w którym szlak zielony krzyżuje się z żółtym. W tym miejscu dochodzimy również do granicy polsko-czeskiej. Idąc w prawo dostalibyśmy się do Przełęczy Trzech Granic, o której będzie jeszcze wzmianka w dalszej części.

My kierujemy się w lewo. Przez najbliższe 5 minut szlak zielony i żółty prowadzą nas wspólnie. Jest to odcinek w miarę płaski i w tym dniu bardzo błotnisty. Po tych 5 minutach szlaki żółty i zielony rozchodzą się, by po 10 minutach spotkać się znowu na najwyższym szczycie Gór Złotych.

My decydujemy się na wejście szlakiem żółtym wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Podejście w dużej części odbywa się po skalnych stopniach, co bardzo podoba się dzieciom. W pewnym momencie po prawej stronie mamy tabliczkę z nazwą szczytu. Jest to jednak część czeska, a polska znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej i to bardziej z lewej strony. Idąc szlakiem zielonym, weszlibyśmy prosto na polską część szczytu i nie byłoby żadnych wątpliwości.

Szczyt i zejście

Na szczycie można sobie odpocząć, posilić się, zrobić obowiązkowe zdjęcie. Znajduje się tutaj znak, na którym wisi skrzynka z pieczątką. Dla nas wbicie pieczątek do naszych książeczek to również obowiązkowy punkt. Jedyne czego brakuje to możliwości podziwiania widoków. Szczyt jest zalesiony, podobnie zresztą jak prawie cały szlak, nie licząc początku w okolicy Bielic. Gdzieniegdzie pojawiają się prześwity między drzewami, ale to wszystko na co można liczyć.

Schodzimy w dół niemal tą samą trasą. Jedyną różnicą jest to, że pierwsze 10 minut schodzimy szlakiem zielonym. Jest tu trochę więcej prześwitów, więc i jakiś widok się pojawia, ale nie ma tego zbyt wiele. Całość w górę i w dół zajmuje nam około 2 godziny.

Gdyby nie fakt, że wyruszyliśmy dość późno z Wrocławia, można byłoby jeszcze się przejść po okolicy. Podsumowując, jest to wycieczka, którą można sobie spokojnie zaplanować nawet na dzień, w którym nie mamy ochoty wcześnie zrywać się z łóżka. Wspaniała na spacer z dziećmi, choć przypominam – z wózkiem nie ma szans.

Ważna informacja – w zasadzie na całej trasie jest bardzo słaby zasięg. Dla chcących korzystać z GPSa, czy zobaczyć trasę na mapa-turystyczna.pl, może okazać się to niemożliwe. Tutaj pomocna może okazać się aplikacja mapy.cz, która działa również offline.

Kontrowersje

Na koniec jeszcze wyjaśnienie jednej kwestii. Już w pierwszym akapicie pojawia się pewna kontrowersja. Otóż idea podziału na pasma górskie do Korony Gór Polski, bazuje głównie na podziale Polski na mezoregiony według Jerzego Kondrackiego. Nie jest to jedyna kontrowersja, ale o tej dotyczącej Gór Złotych chciałbym się teraz skupić.

W tej części Sudetów, mamy trzy pasma i tym samym trzy szczyty wliczane do Korony Gór Polski. Jest to Masyw Śnieżnika – tu najwyższym szczytem jest oczywiście Śnieżnik, Góry Bialskie z Rudawcem i Góry Złote z Kowadłem. O ile część z Masywem Śnieżnika się zgadza, o tyle w podziale na mezoregiony nie ma rozróżnienia pomiędzy Góry Bialskie i Złote. Góry Bialskie nie są uwzględnione w tym podziale, a cały region jest nazwany jako Góry Złote.

Tym samym, Kowadło wcale nie jest najwyższym szczytem tego mezoregionu. Rudawiec jest od Kowadła wyższy o ponad 100 metrów. To jednak nadal nie jest koniec. Nawet przyjmując podział na Góry Bialskie i Góry Złote, dla którego umowną granicą jest dolina Białej Lądeckiej, Kowadło nadal nie jest najwyższym szczytem po tej stronie. Zdecydowanie wyższe są Postawna (1117 m n.p.m.) i Brusek (1116 m n.p.m.), na które mimo, że da się dojść, nie prowadzi znakowany szlak turystyczny.

Mimo to, pozostaje nam jeszcze Smrek (1107 m n.p.m.), którego szczyt znajduje się około 30 metrów od znakowanego szlaku, czy Przełęcz Trzech Granic (1109 m n.p.m.), na którą już bez problemu dojdziemy oznakowaną drogą. Przełęcz do jednak nie szczyt, ale jakby nie było jest to najwyższy punkt, na który możemy dostać się korzystając z wytyczonych szlaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.