Dolnośląskie,  Polska,  Strona główna

Orlica – Korona Gór Polski 9/28

Na pytanie: “dokąd jedziemy?” zadane przed zimowym weekendem, mieszkańcy Dolnego Śląska często odpowiadają: “Do Zieleńca.” To jeden z najpopularniejszych ośrodków narciarskich nie tylko w regionie, ale i w całym kraju. Przyjechaliśmy i my, tyle że naszym celem nie było szusowanie, a Orlica – najwyższy szczyt polskiej części Gór Orlickich.

Po zdobyciu Mogielicy na początku lutego, chcieliśmy kontynuować przygodę z górską turystyką zimową. Jednocześnie mieliśmy nadzieję, że Orlica nie będzie tak przysypana śniegiem jak Królowa Beskidu Wyspowego. Zacznijmy jednak od początku, a więc od tego jak dojechać na szlak.

Dojazd

Odległość z Wrocławia to około 120 kilometrów. Przejechanie tego odcinka zajmuje około 2 godzin. Najlepiej kierować się drogą numer 8 w stronę Kłodzka i dalej Kudowy Zdroju. W Dusznikach Zdroju skręcamy na drogę numer 389. Ten odcinek jest już bardzo kręty i biegnie mocno pod górę. W czasie naszej lutowej wycieczki dopiero przy tej drodze zaczął pojawiać się śnieg.

Gdzie najlepiej zaparkować? Niewielki parking znajduje się naprzeciwko pensjonatu Przystanek Alaska. Miejsca jest tam jednak niewiele, około 7-8 aut. Większy parking znajduje się nieco dalej, jeszcze przed hotelem “Zieleniec”. Tam powinniście znaleźć miejsce bez względu na to kiedy przyjedziecie.

My zaparkowaliśmy na tym drugim. Dlatego, żeby wejść na Orlicę trzeba cofnąć się wzdłuż drogi w stronę “Przystanku Alaska”, gdyż tam szlak odbija w głąb lasu. Jest to około 500 metrów po niemal równym terenie, więc jest to do przejścia w dość krótkim czasie – około 10 minut.

Droga na szczyt

Stąd przy Kamieniu Rubartscha zielony szlak odbija w lewo do lasu. Trasa na całej długości prowadzi przez las i można powiedzieć, że nie ma tutaj większych podejść. Jest to dość jednostajna droga pod górę. Gdzieniegdzie las się przerzedza i możemy zobaczyć widoki w stronę Kotliny Kłodzkiej.

Droga jest szeroka i wydaje się odpowiednia na wycieczkę z wózkiem czy rowerem. W czasie naszej wędrówki wokół było pełno śniegu, ale sam szlak był dobrze ubity i nikt się nie zapadał w białym puchu (no chyba, że zboczył ze szlaku). To z kolei stwarzało idealne warunki do zabrania na trasę sanek, czy innego sprzętu zjazdowego. Spotkaliśmy również wiele osób korzystających z idealnych warunków do narciarstwa biegowego.

Wieża widokowa

Tuż pod szczytem Orlicy znajduje się wieża widokowa o wysokości około 25 metrów. Jej drewniana konstrukcja całkiem fajnie wpisuje się w otoczenie. Do wieży doklejony jest taki mały domek, w którym można się schronić, czy zjeść jakiś posiłek (jest stolik i ławki). Przy schodach prowadzących na górę znajduje się skrzynka z pieczątką. Rozejrzyjcie się dobrze, bo na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się ona jakoś specjalnie z otoczenia.

Wieża jest bardzo stabilna, więc nawet dla mających pewne obawy, spokojnie można wchodzić. Widok z wieży na okolicę jest przepiękny. Zimowy krajobraz w lutym, ośnieżone wierzchołki drzew był naprawdę zjawiskowy.

Szczyt i zejście

Wieża to jednak nadal nie jest Orlica. Szczyt znajduje się około 100 metrów od wieży. Należy kierować się na zachód przez las. Prowadzą tam dwie ścieżki więc nie powinno być problemu. Ciekawostką jest to, że odcinek między wieżą, a szczytem nie jest oznaczony żadnym kolorem. Kolejna rzecz, że szczyt Orlicy w zasadzie znajduje się w całości po stronie czeskiej.

Na szczycie znajduje się pamiątkowy kamień, z nazwiskami osobistości, które pofatygowały się na szczyt (jest na tej liście m.in. Fryderyk Chopin). Kilka pamiątkowych zdjęć i schodzimy na dół. Jako, że zielony szlak w stronę Sołtysiej Kopy jest mocno zasypany, wracamy tą samą drogą, którą weszliśmy na górę.

Długość podejścia od “Przystanku Alaska” to około 2 kilometry. Czas niezbędny na pokonanie tego odcinka to mniej więcej 45 minut w górę i 30 minut w dół. Mogę spokojnie powiedzieć, że Orlica to idealna (niezbyt długa i niezbyt stroma) trasa na początek przygody z górami, czy sprawdzenie się w górach z dzieckiem.

Tym samym, zdobyliśmy nasz dziewiąty szczyt w Koronie Gór Polski. Nasz projekt #polawkoronie nabiera rozpędu.

Nasza trasa na Orlicę, prezentowała się tak:

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.